Trening wyrównawczy jako element procesu treningowego


Dziś zaczynamy na stronie cykl gościnnych artykułów. Jest to odpowiedź na prośby czytelników bloga, którzy nie mogą znaleźć na naszej stronie informacji z innej tematyki, niż taktyka oraz sport dzieci i młodzieży. Często poruszałem na blogu tematykę przygotowania motorycznego, które musi być w pełni dopasowane do filozofii treningu Pierwszego Trenera oraz modelu gry. Trenerem, który nieustannie do tego dąży jest Dawid Gomola. Trener przygotowania motorycznego…myślę że tak, ale w zupełnie innym znaczeniu niż Trener, który zajmuje się tylko wymiarem motorycznym. Bez wiedzy na temat taktyki, treningu technicznego czy chociażby psychologii piłkarskiej, jego metody mogłyby być niepełne. Jest to Trener, który nie wynosi na piedestał przygotowania motorycznego, a stara się pomóc każdej drużynie by rozwijała się w taktycznym odniesieniu, również poprzez poprawę motoryki.

Zapraszam do czytania:

Mam wrażenie, że trening wyrównawczy i zagadnienia z nim związane rzadko są poruszane w literaturze, podczas szkoleń czy w ogóle wśród dyskusji trenerów. Często o nim zapominamy, pomijamy go, a może on mieć spory wpływ na formę naszych zawodników i  co więcej, warto o nim pomyśleć jako o integralnej części mikrocyklu. W poniższym artykule przedstawię swój pogląd i pomysł na zaplanowanie takiej jednostki.

Myślę, że powinniśmy sobie odpowiedzieć na pytanie, jak w przypadku każdej innej jednostki,  czy taka jednostka jest nam w ogóle potrzebna? Jeśli tak, to jaki jest jej cel i po co ją przeprowadzamy. I tutaj wydawałoby się sprawa jest prosta. Czy jednak nie powinniśmy spojrzeć na sprawę trochę szerzej? Jak sama nazwa wskazuje, chcemy coś tym treningiem wyrównać, nadrobić. Ale konkretnie co? Czy chodzi tylko o kwestie braku minut w meczu? Czy trening wyrównawczy to tylko bieganie? Czy chodzi nam tylko o aspekty fizjologiczne? Tego typu pytań możemy (i osobiście uważam, że powinniśmy) zadać sobie sporo zanim przystąpimy do jego realizacji. Ponadto musimy również rozważyć kilka innych zmiennych…

Zanim zaczniemy…

Pierwsza kwestia, którą musimy rozważyć jest związana, szeroko mówiąc, z logistyką. Mianowicie mam tutaj na myśli to, w jaki dzień i gdzie rozgrywany jest mecz oraz jak wygląda nasz plan pracy z zespołem w kolejnym tygodniu, jak również termin rozgrywania kolejnego spotkania. Rzecz jasna inna sytuacja będzie, gdy mecz gramy w sobotę i kolejny w kolejną sobotę, a inna gdy następny mecz rozgrywamy w środę. Ponadto inne możliwości do przeprowadzenia treningu wyrównawczego mamy wtedy,  gdy mecz rozgrywamy u siebie, inne gdy rozgrywamy mecz wyjazdowy. Kolejna sprawa to godzina tychże meczów oraz w przypadku spotkań na wyjeździe czas, jaki będzie konieczny do powrotu. Idąc dalej, czy następnego dnia mamy przewidzianą jednostkę treningową z zespołem czy dzień wolny. Jeśli pracujemy na wysokim szczeblu i mamy zespół rezerw, to musimy wiedzieć kiedy i gdzie, potocznie mówiąc, gra „dwójka” i czy możemy to wykorzystać. Jak widać na bazie tylko kwestii logistycznych, zmiennych już mamy sporo.

Kolejny aspekt, który musimy wziąć pod uwagę to zawodnicy. Po pierwsze ilość zawodników przewidzianych do takiego treningu. Ile osób nie zmieściło się w kadrze meczowej? Kto z osiemnastki zagrał na tyle mało (albo wcale), że chcemy aby odbył jednostkę wyrównawczą? Ważne w tym aspekcie jest również to, z jakim zespołem pracujemy, w jakim wieku mamy zawodników. Po drugie, w tym punkcie warto wspomnieć o dobrej diagnozie swojego zespołu. Dobra ocena w każdym obszarze, z której informacje możemy wykorzystać w procesie treningowym pomoże nam w lepszym planowaniu go. Mam tutaj na myśli ustalanie celów dla poszczególnych zawodników oraz szerokorozumianą indywidualizację.

Forma treningu.

Jak wspomniałem w poprzednim punkcie, trening wyrównawczy możemy rozpatrzyć na kilka sposobów i nie musi być on koniecznie jeden dla wszystkich. Teraz skupimy się na możliwych formach takiego treningu. Możliwości jest co najmniej kilka. Jeżeli posiadamy zespół rezerw, zawodnicy mogą rozegrać mecz w niższej klasie rozgrywkowej. Możemy wykonać jednostkę stricte biegową. Możemy również przeprowadzić trening piłkarski w mniejszej grupie oparty na grach albo jednostkę zupełnie indywidualną. Możemy także przeprowadzić zajęcia na siłowni lub, jeśli mamy na tyle świadomych zawodników zlecić zawodnikom samodzielną pracę.

Jak widać tych zmiennych, które powinniśmy wziąć pod uwagę przy planowaniu treningu wyrównawczego jest sporo. Jeśli już wszystkie przeanalizowaliśmy, musimy podjąć decyzję. Jak zatem będzie wyglądał taki trening? I tutaj nasuwa mi się słowo, którego bardzo często używam odpowiadając na pytania związane z procesem planowania treningu w piłce nożnej. To słowo to ZALEŻY. Śmiem twierdzić, że w sezonie nie powtórzą się dwie takie same sytuacje i że jeden wzorzec treningu będzie zawsze odpowiedni. Oczywiście możemy stworzyć sobie jakiś model, który będzie nam to ułatwiał, ale możemy też podchodzić do  każdej sytuacji z osobna. Być może będziemy grali na wyjeździe, potem czeka nas długa podróż, a kolejny dzień jest wolny i wtedy warto zrobić jednostkę wyrównawczą bezpośrednio po meczu, na stadionie rywala, w formie biegania określonych-odpowiednio zindywidualizowanych odcinków. Być może zespół rezerw gra kolejnego dnia mecz i zawodnicy będą mogli zagrać w tym spotkaniu. Być może rozgrywamy mecz u siebie i nasze moce przerobowe w sztabie będą pozwalały na to, aby zrobić trening wyrównawczy dla zawodników niebędących w osiemnastce meczowej tego samego dnia przed meczem na boisku treningowym. Być może mamy zawodnika czy zawodników, którzy nie zagrali w danym meczu, a ich poziom zdolności ogólnie mówiąc wytrzymałościowych jest na tyle zadowalający, że decydujemy się przeprowadzić jednostkę wyrównawczą na siłowni, bo tam mają większe deficyty i podjęliśmy decyzję, że to będzie korzystniejsze. To tylko trzy pierwsze z brzegu przykłady treningu wyrównawczego, a  możliwości można by mnożyć jeszcze długo.

Nie jestem w stanie i nawet nie chcę odpowiadać na pytanie co jest lepsze, a co gorsze. Uważam, że każda forma takiego treningu ma swoje plusy i minusy. Nie ma rozwiązań idealnych, aczkolwiek warto dążyć do tych najbardziej optymalnych w danej sytuacji. Czy trening wyrównawczy jest potrzebny? Niewątpliwie tak, bo wyobraźmy sobie sytuację, że zawodnik lub kilku w ciągu sezonu nie łapie zbyt wielu minut w meczach i nie wykonuje nic, żeby to wyrównać. Zakładając, że mówimy na przykładzie piłki seniorskiej, w sobotę jest mecz i zawodnik rozegrał 10 minut. W piątek był trening przedmeczowy, który nie był treningiem wymagającym. Niedziela jest dniem wolnym, a w poniedziałek jest trening regeneracyjny dla wszystkich. Dopiero we wtorek wchodzimy w część kształtującą mikrocyklu. Zatem zawodnik od piątku do wtorku miał raptem kilkanaście minut pracy na wysokiej intensywności.

PNWTŚRCZWPTSBND
Trening regeneracyjnyTrening Tech-TaktTrening Tech-TaktTrening Tech-TaktTrening przed meczowyMECZDzień wolny
90-120’90-120’90-120’10’brak
Zawodnik rezerwowy – minuty intensywnej pracy w tygodniu

Sytuacja powtarza się kilkanaście razy w sezonie, a pod koniec ligi przychodzi kluczowy mecz, w którym walczymy o realizację naszego celu na sezon i z różnych powodów nie możemy skorzystać z kilku zawodników i ten rzeczony, który grał „ogony” musi wystąpić od początku. Jest przygotowany na 15 minut, być może w najważniejszym meczu sezonu. Oczywiście ta przykładowa sytuacja jest skrajna, natomiast nawet jeśli zdarzy się w mniejszym stopniu, to raczej tak czy siak nie będzie to dla naszego zespołu korzystne.

Uważam zatem, że warto przeprowadzać takie treningi po to, aby zawodnicy zaczynali pracę w części kształtującej mikrocyklu z możliwie jak najbardziej zbliżonego poziomu oraz żeby potencjał i zdolności (taktyczne, techniczne, motoryczne itd.) zawodników, którzy akurat w meczu nie zagrali, były jeśli nie rozwijane, to przynajmniej podtrzymywane. Jak już wcześniej wspomniałem sposobów realizacji takich treningów jest sporo i to do nas, trenerów należy wybór tego najbardziej optymalnego. Na koniec dnia, jak w przypadku każdej decyzji, poniesiemy tego odpowiednie konsekwencje. Czy będą pozytywne czy negatywne? To zależy… od wielu czynników. Natomiast zadbajmy o to, aby wszystko na co mamy wpływ zrobić jak najlepiej potrafimy. Ponoć diabeł tkwi w szczegółach. Poprawmy dziesięć rzeczy o 1%, a poprawimy się o 10% jako całość. Czy to dużo czy mało? Nie wiem, niech każdy zdecyduje sam 😊

Dawid Gomola, trener przygotowania motorycznego, trener UEFA A

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.