WCZESNA SPECJALIZACJA POZYCJI


NIEBEZPIECZEŃSTWO WCZESNEJ POZYCYJNEJ SPECJALIZACJI

Jestem ogromnym fanem treningu pozycyjnego. Według suplementu Narodowego Modelu Gry „Trening Pozycyjny” definicja tego treningu to:

TRENING POZYCYJNY – obejmuje działania indywidualne lub grupowe danego zawodnika prowadzone samodzielnie, mające na celu doskonalenie działań techniczno-taktycznych, specyficznych dla danej pozycji podczas atakowania, bronienia lub w fazach przejściowych.

Widzę wiele zalet treningu pozycyjnego. Uważam, że wzbogacając jeszcze  zawodników o dodatkowy trening indywidualny, który również znajdziecie w cytowanym suplemencie, młody piłkarz może otrzymać fundamenty umiejętności, które bezpośrednio wpływają na jego grę w najbliższy weekend. No właśnie… w najbliższy.

Jak to bywa, każda skrajność jednak nie jest dobra. Kiedy pojawia się niebezpieczeństwo?

Nie chciałbym się teraz skupiać na wadach przypisywania i roli pozycji lecz na tym, co się dzieje zanim w ogóle podejmiemy decyzję o pozycji. Na diagnozie.

W dzisiejszym świecie analiza gry zespołu jest diagnozą. Gdy popełnimy błąd w analizie postępu zespołu, możemy źle zaplanować trening. „Leczyć” coś, co leczenia nie wymaga – jak w diagnozie lekarskiej. Spirala błędów potem jest nie do zatrzymania. Błąd na początku może być poważny w skutkach. Podobnie w analizie indywidualnej zawodnika.

ZBYT WCZESNA SPECJALIZACJA

By zrozumieć jakim błędem jest zbyt szybka specjalizacja w sporcie, zapraszam do tych artykułów:

https://szachimat.com/2017/01/31/czy-w-sporcie-nie-specjalizujemy-dzieci-zbyt-wczesnie-cz-1/

https://szachimat.com/2017/01/31/czy-w-sporcie-nie-specjalizujemy-dzieci-zbyt-wczesnie-cz-2/

Na tapetę dzisiaj weźmiemy tylko specjalizacją pozycyjną.

Można śmiało domniemywać, że każdy z Was zna jednego z najlepszych lewych bocznych obrońców na świecie Jordiego Albę. Na filmie poniżej będziesz mógł zobaczyć młodego Albę (jako kapitana zespołu – numer 10).

Alba nie od razu zaistniał w pierwszej drużynie Barcelony. Dopiero po latach gry w innych klubach, wrócił do Blaugrany. Przypomina to bardzo przykład Fabregasa. Z jednym wyjątkiem: opuścił La Masię jako napastnik, powrócił jako…boczny obrońca.

To, co jest kluczowym w tej opowieści, to że wrócił jako jeden z najlepszych bocznych obrońców świata. Czy był popełniony zatem wcześniej jakiś błąd? Czy rozwinął się dzięki temu, iż grał jako napastnik czy pomimo tego?

W swoich młodzieńczych latach, Alba dryblował, mijał kolejnych rywali, oraz zawsze jako napastnik był pod presją (z każdej strony boiska). Lekcje i umiejętności jakie nabywał na tej pozycji (gra w tłoku, ochrona piłki, sytuacje podbramkowe itd.) sprawiły, że nabył wiele umiejętności techniczno-taktycznych. To wpłynęło znacząco na jego rozwój indywidualny/

Nasuwa się zatem kolejne pytanie: Ilu jest takich zawodników jak Alba, którzy mogliby rozwijać się na różnych pozycjach, a niestety są zbyt wcześnie szufladkowani w danym sektorze boiska?

Przykładów zawodników, którym po wyjściu z juniorów zmieniono pozycję jest mnóstwo! Łukasz Piszczek wyjechał z Polski jako napastnik. Czy w naszym kraju rozwinąłby się do tego stopnia, jak rozwinął się w Dortmundzie na…boku obrony? Czy któryś z naszych Trenerów w ogóle by pomyślał o zmianie mu pozycji?

Te pytania mogą sugerować (może słusznie?), że zbyt szybko specjalizujemy zawodników na pozycjach. Cofając się lata wstecz. Ilu młodych zawodników chciało grać na obronie? Praktycznie nikt. Dziś każdy młody zawodnik chce być Ronaldo, Messim lub Lewandowskim. Zdobywać bramki. Mieć największy wpływ na mecz – co wiąże się poniekąd z naturalną chęcią dzieci wzięcia odpowiedzialności za drużynę.

Aktualnie w Polsce powstaje wiele Akademii i poziom samego treningu na pewno rośnie. Teraz widzimy genialne pokolenie młodych graczy pojawiających się w naszych Akademiach. Wielu z tych zawodników wydaje się mieć piłkę nożną w DNA, co jest świetnym znakiem większej swobody i autonomii w ich grze.

Często słyszę, jak trenerzy młodzieżowi opowiadają o chęci wyprodukowania „tego lub innego zawodnika”. Kiedy trenerzy chcą „wyprodukować” polskiego piłkarza typu „Busquets  Pirlo”, co robią? Wystawiają go zawsze na środku boiska. Dlaczego? Ponieważ to jest  pozycja, w której wyżej wymienieni zawodnicy wyróżnili się wiele lat później. Ale czy to szybka specjalizacja doprowadziła ich do mistrzostwa?

Teraz wszyscy wiemy, że Pirlo był wybitną 6stką, piłkarzem światowej klasy. Jednak jako junior oraz kiedy zaczął występować na poziomie seniorskim, był trequartistą, klasyczną 10-tką. Był dryblerem. Ilu to wie? Czy to zmienia sposób, w jaki postrzegasz zawodnika, którego próbujesz zmienić w Pirlo? Być może docenienie tego, co robił Pirlo jako dziecko, może być bardziej odpowiednie dla twojego 13-letniego gracza? Pirlo nigdy nie był ograniczony jako młody zawodnik do jednej pozycji, był wolnym duchem, który wyrażał siebie. Był kreatywny i bardzo, bardzo odważny. Nie był jednak zawodnikiem, jakiego teraz znamy.

Busquets był ofensywnym pomocnikiem jako młody zawodnik. Dopiero gdy Guardiola przejął Barcelonę B, stał się piłkarzem, jakiego znamy dzisiaj. Rozwijał swój zestaw umiejętności jako młody zawodnik na tej pozycji, aby móc odnieść większy sukces, gdy stał się dojrzalszym zawodnikiem na innej. Inne przykłady?

Michael Carrick – napastnik Akademii West Ham. Aleksander-Arnold (początkowo środkowy pomocnik) – zajął miejsce na boku obrony, ponieważ pojawiła się szansa – kontuzja Nathaniela Clyne-a. Mo Salah – lewy obrońca w kadrze Egiptu U15.

Czy widzisz pewną zależność?

Niestety jesteśmy często świadkami, że zbyt wielu młodych zawodników zostaje zbyt wcześnie osadzonych na pozycjach, bez docenienia ich etapu rozwoju – fizjologicznego lub psychologicznego.  Zdecydowanie za często decyzja jest podejmowana na podstawie ich predyspozycji motorycznych. Zamiast dostrzegać potencjał i czerpać przyjemność z bycia częścią ich rozwoju, wydaje się, że łatwiej jest go odrzucić i nakreślić indywidualną ścieżkę rozwoju zawodnika – taką jaka wydaje się najlepsza Trenerowi, niż szukać i znaleźć rozwiązania. Warto mieć to z tyłu głowy.

„Chciałbym mieć w drużynie zawodników, którzy byliby środkowymi pomocnikami” – to moja parafraza słów jednego z najlepszych trenerów na świecie – Pepa Guardioli.

W Akademii AC Milan do 12 roku życia szkolą zawodników jakby mieli być w przyszłości środkowymi pomocnikami. Dlaczego? Bo problemy na środku boiska są najtrudniejsze do rozwiązania. Ma to pewien sens.

Ten artykuł – napisany dosyć w chaotycznym tonie – ma tylko pobudzić Nas Trenerów/Trenerki do refleksji:

Nie zawsze to, co wydaje Nam się dzisiaj jest najlepsze dla zawodnika, którego będziemy widzieć jutro.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.