GRA ULICZNA cz.2 / 3

GRA ULICZNA cz.2 / 3

14 grudnia 2017 0 przez Radosław Bella

GRA ULICZNA cz.2 / 3
———————————
„Uczyłem się w Arguineguin, grając z innymi dziećmi na ulicy”, (David Silva)

Jednej rzeczy, której nie doświadczają młodzi zawodnicy w tych czasach to gra uliczna.  Społeczeństwo się zmieniło. Priorytety młodzieży również. Najlepsze szkółki piłkarskie takie jak: trawniki, ulica, betonowe boiska, place zabaw, boiska szkolne, trzepaki… nie są już atrakcyjne dla młodych zawodników.

„Piłka nożna na szkolnym podwórku też jest formą nauki… a w zasadzie formą uczenia się”.

Gra w piłkę na szkolnych podwórkach, plażach czy różnych innych miejscach, gdzie nie sięga dorosłych wyobraźnia… była pozbawiona systemów, taktyki, szczegółowych zadań na pozycjach, trenerów oraz sędziów.  Każdy bronił, każdy atakował.

Piłka nożna bez reguł? Tak, to esencja piłki ulicznej. Gdy tylko któryś z zawodników, nauczył się nowego triku piłkarskiego, natychmiast chciał go wypróbować w grze 1na1. Tak nawiązywały się również przyjaźnie. Tak dzieci uczyły się rywalizacji. Każdy chciał być lepszy każdego dnia… motywacja pochodziła z wewnątrz serca! To wtedy były wszystkie „oooooochy” i „aaaaahy”, gdy ktoś okiwał przeciwnika inaczej niż zazwyczaj. Gdy ktoś podał w niekonwencjonalny sposób, o zdobyciu gola nawet nie wspominając.

W grze ulicznej każda decyzja wychodziła od zawodników. KAŻDA!!!

Po ilu gramy? Do ilu gramy? Kto na bramce? Kto kogo ma kryć? Kto na obronie a kto w ataku?

To w grze ulicznej zawodnicy podejmowali mnóstwo decyzji, czyli robili naturalnie coś, co wielu trenerów chce teraz przemycić i zaplanować w swoich treningach.

Trening indywidualny…

Ta. Był! Każdy chciał okiwać lepszego od siebie zawodnika. Każdy pracował samodzielnie, by móc pokazać się w grupie.Każdy chciał żonglować więcej niż kolega.  Każdy chciał wygrać mecz i do tego być lepszy od przeciwnika w małym pojedynku 1na1.

Prestiż…

Był! Wygrać z innym osiedlem? To było coś! To boisko należy do Nas!

Zapobieganie kontuzji?

Było! Grając ze starszym musiałeś być sprytny. Wiedzieć jak upaść. A jak upadłeś? To wstałeś! A jak bolało? To grałeś mimo bólu. Nikt Cię na noszach nie znosił. Nikt nie skakał koło Ciebie z lodem.

I paradoksalnie te mecze były najbezpieczniejsze. Dzieci nie potrzebowały arbitrów, trenerów i fizjoterapeutów. Ustalano najpierw zasady, a potem się ich trzymano. Gdy kogoś sfaulowano: „piłka stop”. Gdy były wątpliwości… były rozmowy. Ale zawsze dochodzono do kompromisów i nikt się nie gniewał. Dlaczego? Bo każdy już chciał grać.

Trening motoryczny:

Był. Każdy się ścigał. Każdy chciał wejść na wyższe drzewo. Koordynacja była… w parkach, w lasach czy na trzepaku. Nie potrzebowały dzieci drabinek koordynacyjnych… grały w klasy.

Trening „mentalny”;

Oj był! I było jego sporo!

Zawsze znalazł się „lider”. Zawsze nawiązywało się przyjaźnie. Zawsze się kłócono… po to, by później znowu się pogodzić i stworzyć najlepszy duet na świecie. Czy wtedy ktoś się poddawał? Nie. Czy ktoś nie umiał przegrywać? Każdy! Ale dzieci wiedziały, że po porażce trzeba wstać. ZAWSZE mecz kończył się pytaniem drugiej drużyny: „Kiedy rewanż?”. Nikt nie rozpamiętywał…

Dziś faszeruje się młodzież opowiastkami o tym, że mogą wszystko, że są najlepsi, że charakter i te sprawy… itd. Zawsze jak tego słucham, przypomina mi się cytat zawodnika Liverpoolu, Salaha:

„Dziś dziwię się jakim cudem jako dziecko kopałem piłkę godzinami w upałach, na asfalcie, w tumanach kurzu. Ledwo dało się oddychać. Dla najmłodszych ograniczenia nie istnieją, narzekanie zaczyna się dużo później”.

Piłka nożna – jej specyfika – wcale się nie zmieniła. Ale zasady mogły być różne. Pamiętacie, że bramkarzem mógł być każdy, w dowolnym momencie? Jak tylko był najbliżej bramki. Świetny trening dla przyszłego bramkarza. A dziś? Trzeba namawiać bramkarzy do wyjścia wyżej ponieważ… są „przyklejeni” do linii. Kiedyś to była norma! Wysoko grający bramkarz.

W dzisiejszej piłce młodzieżowej, mamy ustalone pozycje, zadania, a gry są przerażająco taktyczne! Jest taki porządek taktyczny że… przerażające!

Kiedy ostatnio widzieliście mecz 9 latków, w którym była następująca sytuacja:

Zawodnik z piłką prowadzący na 4 zawodników…  Teraz na boku mamy najczęściej sytuacje 2na2. Kiedyś było 1na5. Nasuwa się pytanie więc, w którym środowisku dzieci uczyły się bardziej kreatywności?

Każdy zawodnik grał na każdej pozycji. Szybko trzeba było podejmować decyzję, ponieważ dziecko z piłką zawsze miało sytuację kuriozalną., której nawet najlepszy trener by nie zaplanował.

Kiedy ostatnio zrobiłeś na treningu następującą rzecz: Wybieramy składy i gramy?

Piłka uliczna to uczenie utajone, którego chęć wychodziła od ucznia… ale o tym wkrótce!!!

——————————–

Autor: Szachimat.com – Blog Trenerski.

Źródło: „Spanish Academy soccer coaching”, 2012 Jon Moreno Martinez (Athletic Bilbao Academy Coach)

Foto: http://mesdafotografia2013.blogspot.com/2013/09/

———————————