Dajcie dzieciom grać!!!

Dajcie dzieciom grać!!!

31 stycznia 2017 0 przez Radosław Bella

W 1960 roku, kiedy stawiałem swoje pierwsze kroki do świata sportu, szczególnie piłki nożnej I krykieta, nigdy nie mieliśmy żadnego nadzoru trenera lub dorosłych. Mieliśmy więcej szczęścia niż mieszkańcy żyjący w Hackney we wschodnim Londynie, ponieważ było to jedne z nielicznych centrum miast które znam, pokryte sporą ilością trawy – Victoria Park, Hackney Marshes, Hackney Downs, Clissold Park i  Well Street Common. Tak było kiedy ja grałem (…)


Oryginalny tekst http://www.insidesoccer.com/?isf=article&id=22031

Foto: http://www.fairplayforchildren.net/injunction.html


Gra zawsze była interesująca. Nie było drużyn oznaczonych kolorami, nikt nie pytał Cię ile masz lat , dopóki byłeś w stanie rywalizować w meczu. Mogłeś grać tyle meczów ile tylko chciałeś i dowolna była liczba osób w zespole. Jedynym najważniejszym zawodnikiem był zawodnik z piłką.  Mogłeś dołączyć do gry w dowolnym momencie, mogłeś pójść do domu kiedy tylko chciałeś i mogłeś grać tak często jak tego chciałeś. Była to gra organizowana przez dzieci dla dzieci.

Więc co takiego dobrego było w tych grach? Co sprawiało że były one tak wyjątkowe że dzieci chciały wracać do nich każdego dnia? Czy jest na to jakaś naukowa odpowiedź? Czy było to dobre i efektywne środowisko do nauczania? Czy jest to możliwe, że dzieci faktycznie uczą się lepiej w chaosie jaki charakteryzuje taką grę oraz czy uczą się lepiej będąc aktywnym w sytuacji meczowej? Czy to dlatego, że dzieci uwielbiają się bawić, poprawiać swoje umiejętności poprzez naśladowanie swoich kolegów? A może dlatego że chcą pokazywać rzeczy w których są dobrzy by zaimponować kolegom i być częścią zespołu? Czy to dlatego, że często grano z większymi i  starszymi? Czy może dlatego, że nie było żadnych dorosłych wokoło? Odpowiedź jest prawdopodobnie kombinacją wszystkich tych rzeczy.

Coraz rzadziej dzieci grają w piłkę. Boiska i parki są traktowane przez rodziców jako niebezpieczne.  Czy ma to wpływ na rozwój piłki nożnej?

Młodzież aktualnie ma lepsze warunki do trenowania. Jak my byliśmy młodsi, graliśmy na betonowych boiskach lub na trawie jeśli ktoś miał szczęście. Najczęściej piłka była „plastikowa” lub graliśmy piłką tenisową na przerwach w szkole. Bramki złożone były z plecaków lub drzew. Często malowaliśmy bramki na ścianach żeby wiedzieć czy padł gol. To zastępowało nam zorganizowaną piłkę nożną.

Dlaczego więc w Maju 2001 roku najważniejsi dyrektorzy młodzieżowych akademii piłkarskich, w tym: Manchester United, Ajax Amsterdam, Bayern Monachium stwierdzili, że „utrata piłki ulicznej będzie miała ogromnie negatywny wpływ na rozwój zawodnika”?

Czy ich wniosek prowadzi nas do sedna sprawy? Czy jest to możliwe, że na naszych najmłodszych piłkarzy (U11 i niżej) proces szkolenia, który jest w pełni zdominowany przez dorosłych, ma znaczący wpływ? Czy to wszystko zabiera im kreatywność, spontaniczność i zabawę związaną z grą w piłkę?

Dla mnie klucz związany jest ze stwierdzeniem „zdominowany przez dorosłych”. Kiedy byłem dzieckiem, wpływ dorosłych na nasze gry był bardzo mały. Na Well Street Common  dorośli w ogóle nie przychodzili patrzyć jak gramy. Jedynym dorosłym był ochroniarz który zamykał obiekt, wyganiając dzieci o późnej porze. Kiedy byłem w szkole podstawowej mieliśmy nauczyciela który zabierał nas na mecze. Jednak nie był merytorycznie przygotowanym trenerem i jego jedynym zadaniem było rozdać nam szkolne stroje. Kiedy chodziłem do szkoły 1st XI (odpowiednik polskiego gimnazjum) mieliśmy nauczyciela wf-u, który wiedział już więcej o futbolu ale nigdy nie „wtrącał” się do naszej gry. Kreował wspaniałą atmosferę byśmy mogli w spokoju grać. Nie mogę sobie przypomnieć nawet kilku jego trenerskich wskazówek.

Czy chcę zatem oddać całkowicie proces nauczania w ręce dzieci? Oczywiście że nie. Potrzebujemy dobrze wyszkolonych trenerów oraz miejsc, gdzie dzieci będą mogły grać w piłkę, czując się bezpiecznie i będąc jednocześnie pod opieką dorosłych. Chcę tylko powiedzieć, że musimy dobrze zrozumieć potrzeby naszych najmłodszych zawodników, szczególnie tych w wieku 8-11 lat, oraz zapewnić im dobre środowisko do nauki gry w piłkę.

Wierzę, że nad tymi pytaniami będziemy musieli się zastanowić:

  • Jak możemy zachęcić ludzi, pracujących z naszymi najmłodszymi zawodnikami, by wykazywali więcej kreatywności i pomysłowości a mniej dawali korekt, dyrektyw oraz nakazów?
  • Jak możemy stworzyć warunki dla naszych najmłodszych zawodników, aby gra była mniej przewidywalna, z mniejszym wpływem dorosłych, gdzie błędy mają małe znaczenie i są naturalną częścią nauki gry w piłkę?
  • W jaki sposób możemy stworzyć środowisko dla naszych zawodników, które cechuje się brakiem osądów, wskazówek oraz korekt ze strony dorosłych, gdzie dzieci mogą być dziećmi i grać w piłkę na wysokim poziomie emocjonalnej wolności, ucząc się tym samym gry w piłkę?

Jeżeli będziemy potrafili odpowiedzieć sobie na te pytania, wierzę że będziemy w stanie „odnowić” to co zostało stracone odnośnie piłki ulicznej. Wartość „nie dawania wskazówek” jest bardzo często niedoceniana w procesie nauczania gry w piłkę. Dzieci uczą się za pomocą gry, będąc w środku gry. Więc dajmy dzieciom grać!!!!